czwartek, 28 czerwca 2012

Jagody

-->
Dziś zapraszam na pierogi z jagodami.

Poniżej zdjęcia niektorych jagód:
Jagody Theobroma cacao
Mączyste jagody
Soczyste jagody pomidora
Nasze pierogi z czarnymi jagodami powstały wg. przepisu Jowity.
Po dokładny przepis zapraszam do zakładki: Kuchnia i matematyka.
Składniki ciasta oraz farsz do pierogów to okazja do liczenia całości i połówek.
Jowita z Zosią tak ułożyły pierogi: 3 rzędy po 10 daje w sumie 30 sztuk. Czwarty rząd to 7 sztuk Razem  37 pierogów !
Matka z Ritą ułożyły pierogi tak: 2,4,6,8,10...W sumie 30 pierogów, czyli 15 par.
Podczas porówywania liczby pierogów, która powstała z takiej samej ilości ciasta w dwóch różnych kuchniach, wywiązał się taki dialog:
Matka: Popatrz Rita, ciasto na pierogi robiłyśmy zgodnie z przepisem, mimo to wyszło nam mniej pierogów. Dlaczego?
Rita: Pewnie schowałaś mamo trochę ciasta na później.
Często tak robię, gdy moja cierpliwość lepienia kolejnej porcji pierogów się kończy.
Matka: Nie, tym razem zużyłam całe ciasto.
Niestety problem nie został rozwiązany. Naprowadzanie na rozwiązanie (średnica koła, grubość pierogów) nic nie dało. Musimy spotkać się z dziewczynami i wspólnie odkryć przyczynę.
Podczas lepienia pierogów proponuję zastanowić się nad zagadką (starsza córka miała okazję zastanawiać się nad nią podczas ich jedzenia), którą pamiętam z książki "Lilavati" Szczepana Jeleńskiego:
Wędrowcy i pierogi:
Trzej wędrowcy, zdrożeni i głodni, przyszli do schroniska turystycznego, by wypocząć i coś przekąsić. Wędrowcy zamówili pierogi i poprosili o przyniesienie ich do pokoju, w którym będą odpoczywali. Czekając na owe pierogi usnęli. Gdy pierogi były już ugotowane, przyniesiono je do pokoju i postawiono na stole, nie budząc śpiących.
Gdy po przebudzeniu się jeden z turystów spostrzegł pierogi, przeliczył je, zjadł trzecią część i poszedł spać na dobre.
Następnie obudził się drugi turysta, przeliczył pierogi, zjadł trzecią część i poszedł spać.
Wreszcie zbudził się trzeci turysta i postąpił tak samo.
Zostało 8 pierogów Jak obliczyć ile pierogów przyniesiono do pokoju? Kto ma prawo do pozostałych pierogów, jeżeli podział ma być sprawiedliwy?

Zanim podam odpowiedź na tacy, zamieszczę zdjęcia, które sprawiły mi dużą radość. Pomysł z wagą spodobał się Jowicie i Zosi. 
Dostałam zdjęcia wraz z opisem: Zosia miała znaleźć coś bardzo ciężkiego. Wybrała mąkę, którą właśnie naszykowałam. Włożyła do siatki na wadze. OO!! Jak zjechała w dół.
Wpadłam na pomysł, żeby do drugiej siatki wkładała pluszaki dotąd, aż wieszak zawiśnie równo. Mała siateczka okazała się za mała, więc wzięła dużą. Udało się. Potrzeba było dużo (ok. 10) pluszaków. Wniosek: 1 kg mąki można zmieścić w rączkach, a 1 kg pluszaków- nie.

Warto pociągnąć temat jednego kilograma, kładąc na szalce inne "odważniki",  które zmieszczą się w rączkach Zosi.

Pluszaki ważą 1 kg.
W tym tygodniu lekcja angielskiego była poświęcona lodom, na które zaprosiliśmy Panią doktor - jako jedyna postawiła poprawną diagnozę moim córom: koklusz.

Na zakończenie odpowiedź do zagadki o pierogach, którą rozwiązujemy "od końca":
Trzeci turysta zostawił towarzyszom 8 pierogów, tj. każdemu po 4 sztuki, a więc sam zjadł 4 pierogi; stąd wniosek, że po przebudzeniu się zastał 12 pierogów.
Wiemy, że drugi turysta zostawił 12 pierogów, po 6 na każdego z pozostałych towarzyszy, a sam zjadł również 6 pierogów; stąd wniosek, że po przebudzeniu się zastał 18 pierogów.
Teraz łatwo ustalić (to nie są moje słowa), że jeżeli pierwszy turysta zostawił dla dwóch towarzyszy 18 pierogów, po 9 dla każdego, to i sam zjadł 9 pierogów, a więc pierwotnie było 27 pierogów. Jak podzielić pozostałe 8 pierogów? Rzecz jasna, że pierwszy turysta zjadł już swoją porcję: 9 pierogów. Drugi turysta zjadł 6 pierogów, zatem należą mu się jescze 3 pierogi, a trzeci turysta zjadł 4 pierogi, należy mu sie przeto 5 pierogów. Ponieważ pierwszy turysta zjadł całą swoją część, więc pozostałymi na półmisku 8 pierogami podzielą się już tylko jego towarzysze, mianowicie drugi turysta weźmie 3, a trzeci 5 sztuk.

Jeszcze jedno zdanie o jedzeniu: sroka zeżarła nam wszystkie nasionka kukurydzy z balkonu, ziarna "czekoladowe" jej nie smakowały.

6 komentarzy:

  1. Trzeba przyznać, Szanowna Pani Matko, że pomysł zrobienia domowej wagi jest genialny. I bardzo Ci dziękuje Małgorzato za przypomnienie o "Lilavati" - genialnej książce mojego dzieciństwa, którą bardzo często z biblioteki taszczyłam do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, uwielbiam Twoje komentarze!
      Pomysł zrobienia wagi zaczerpnęłam ze strony http://www.filthwizardry.com/
      Jeśli chodzi o "Lilavati" - masz okazję na powtórne zagłębienie się ze swoimi córami i podzielenie się wrażeniami!

      Usuń
  2. Warto wspomnieć, że jagody zwane bananami rosną do góry, nie na dół, jak to się wydaje większości Polaków. Nie żebym sugerowała, że szanowne Panie nie wiedzą, tak tylko postanowiłam zabłysnąć. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Uhoho - jest Pani jedną z niewielu osób mi znanych, które są świadome ujemnego geotropizmu bananowca:)
    Ja jestem taka mądra od czasu, kiedy przeszukiwałam net w poszukiwaniu wiadomości o "drzewie czakoladowym". Zaskoczyła mnie informacja, że bananowiec nie jest drzewem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń