wtorek, 28 sierpnia 2012

Ile żołądków ma krowa?


"Dzieci w wieku przedszkolnym najlepiej rozwijają się, kiedy mają swobodę poznania otaczającego je świata"
Zdanie to pochodzi z książki "Pod Presją. Dajmy dzieciom święty spokój" , którą znalazłam w chatce baby Magdaleny. Siedziałam więc w fotelu bujanym z książką, sama licząc pestki słonecznika oraz obserwowałam jak Rita z Zosią karmią muchami pająka, głaszczą gąsienice, wyrywają i zjadają marchewki...


Jowita w tym czasie usiłowała rozgrzać się na rowerze. Poniżej zamieszczam dwa fragmenty z książki, którymi chcę się podzielić:
  • " Dzieci, żeby się uczyć muszą mieć bezpośredni kontakt z żywym człowiekiem, a nie sztuczną stymulację - obcojęzyczne DVD, audiotaśmy.  Badania pokazują, że aby dziecko stało się dwujęzyczne musi mieć do czynienia z obcym językiem przynajmniej przez 30% dnia. Trzeba nim żyć, studiować go, czytać w tym języku, jeść go i oddychać nim"
Muszę znów posłuchać Jowity, która do dziewczynek przed posiłkiem zwracała się tak:
Dziewczynki, umyjcie ręce; girls, wash your hands!
Po jednym dniu (pięciokrotne powtórzenie) wystarczyło zawołać:
 Wash your hands, please.
  • " Przedszkola Reggio Emilia nie uczą czytać, pisać ani liczyć. Nie mają też ustalonego programu. Dzieci zajmują się projektami, które wynikają z ich własnych zainteresowań. Jeśli zauważą stado przelatujące po jesiennym niebie, mogą spędzić następne 2 czy 3 miesiące poznając różne gatunki ptaków, budując gniazda z różnych materiałów zebranych na dworze, badając zjawisko migracji. Plastyka traktowana jest jako środek za pomocą którego dzieci badają, analizują i uczą się zrozumieć świat, a nie jako dodatkowe, fakultatywne zajęcie. W placówkach Reggio dzieci nie są klasyfikowane, nauka jest w znacznym stopniu wysiłkiem zbiorowym.
    Nauczycielka w Reggio nie integruje arbitralnie - to jedyny dogmat. Włącza nowe pomysły, ale zawsze w sposób pozwalający dzieciom dokonywać własnych odkryć. Dopuszcza popełnianie błędów, a projekty zaczyna bez wyraźnego pomysłu dokąd mogą zaprowadzić. Potem zarówno nauczyciele jak i dzieci zastanawiają się nad dokonaniami i  wszystko dokumentują. To czego przedszkolaki się nauczyły przybiera różne formy - słów, rysunku, malunku, rzeźby, kolażu, muzyki, ruchu.
    Celem Reggio jest wychować dzieci, które myślą, marzą, analizują, bawią się, snują refleksje i uczą się zachowań społecznych
    Też bym tak chciała.

Gdy dziewczynki się nudziły, chodziłyśmy na spacery. Mijały nas krowy, a my omijałyśmy ślady, które po sobie zostawiały. Pewnego razu podeszłyśmy do leżącej krowy na tyle blisko, że mogłyśmy zaobserwować u niej częste odbijanie po jedzeniu?. Jowita wytłumaczyła nam, że najpierw krowa stoi i się pasie, połykając trawę, która trafia do jednej z czterech komór żołądka. Tam trawą zajmują się bakterie. Potem krowa kładzie się, a sfermentowany pokarm (zmieniony przez te bakterie) wraca z powrotem do "gęby". Krowa żuje go i żuje; już przeżuty trafia do dalszych komór żołądka. Dziewczynki żuły więc i muuuuczały. 
Tak zaczął się nasz projekt: KROWA 
Jeden żołądek, a cztery komory
Ja nauczyłam dzieci takiej piosenki:

Magdalena miała lepsze wejście
Czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę, kręcąc mordą. Jakie mleko daje czarna krowa?
Chór:Żółte? 
Nie!
Chór:Zielone?
Źle!
Chór:Białe?
Tak! Białe mleko daje czarna krowa.

A Jowita znała TAKĄ piosenkę.

Po różnych śladach trafiłyśmy do obory. Weszłyśmy nie tymi drzwiami, krowy stały do nas tyłem. Na dworzu lunęło, więc stałyśmy i liczyłyśmy. Dziewczynki przypatrywały się współczesnemu dojeniu krów. Kupiłam 2 litry mleka.

W drodze powrotnej  mijały nas cysterny z mlekiem. Jechały do fabryki...
A my z mlekiem w butelkach szłyśmy do chatki, w której własnoręcznie zrobimy śmietanę i serek biały.


Odcisk racicy krowy znaleziony przez Zosię i Ritę
Z małej, 0,5 litrowej butelki  dziewczynki przelały mleko do słoika i wstawiły do lodówki. Natępnego dnia obejrzały śmietankę, która "tłusta jak oliwa na wierzch wypływa". Miałyśmy jeszcze wytrząsać w słoiku masło ze śmietany. Niestety śmietany było za mało - 2 łyżki stołowe.

1,5 litra mleka wlały do garnka, przykryły ściereczką i postawiły obok pieca. Miały pilnować, czy mleko się zsiadło. Oczekiwanie na zmianę konsystencji trwało 3 dni. Chwila podgrzewania i można przy pomocy gazy odcedzać serek od serwatki. Na koniec wycisnąć i zajadać. Tylko mnie smakował, dziewczynki nie chciały spróbować

Serek otrzymany z 1,5 litra mleka.
 Pod kierunkiem Jowity dziewczynki zrobiły m.in. kopytka. Po dokładny przepis  zapraszam do zakładki: Kuchnia i matematyka
To są dwie pary kopytek krowy parzystokopytnej, którą trzeba sobie wyobrazić.
Jowita spełniła też marzenie Rity o budyniu. Może go jeść codziennie, gdyż nie jest z mleka krowiego, które jej nie służy. Ja jestem szczęśliwa, gdyż podstawą budyniu jest kasza jaglana. Nie muszę kombinować w jaki sposób ją przemycić - jako budyń jest pyszna. Zapraszam ponownie do "Kuchni i matematyki".

Zorganizowałyśmy też dziewczynkom podchody - świetna zabawa! Oprócz spostrzegawczości trzeba było wykazać się znajomością kierunków (prawo, lewo) oraz odliczaniem kroków. Ostatnim zadaniem było znalezienie torebki z niespodzianką, a w niej oprócz ciasteczek były figurki zwierząt  parzystokopytnych: świni, krowy i kozy. Wszystkie te zwierzęta, aby mieć mleko, muszą mieć młode, co dla niektórych dzieci, a nawet dorosłych, nie jest oczywiste.
Na zakończenie zaparaszam na:
  • zagadkę pana Iana Stewarta
Sześć zagród
Farmer pieczołowicie zmontował 13 identycznych paneli ogrodzenia, aby złożyć z nich 6 identycznych zagród dla świń. Nocą aspołeczna jednostka ukradła mu jeden z paneli. Musi więc teraz złożyć 6 identycznych zagród z 12 identycznych paneli. Jak może to zrobić? Trzeba wykorzystać wszystkie 12 paneli.

Odpowiedź za tydzień.

  • piosenkę, którą dedykuję Jowicie i Magdalenie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz