środa, 11 września 2013

KILKA CENNYCH UWAG


Przeczytałam dziś artykuł w gazecie wyborczej z cyklu "Jak się uczyć". Zamieszczono w w nim kilka punktów, które mają sprawić, żeby dziecko polubiło matematykę.
Przytoczę punkt 5 i 6, po resztę zapraszam tutaj:
5. Nie używaj gotowych zeszytów z zadaniami, zwłaszcza takich, w których aktywności ograniczają się do wypełniania pustych rubryczek czy przyklejania naklejek. W zamian używaj patyków, żołędzi, kasztanów, fasolek. Szukaj matematyki wokół: na spacerze wyszukujcie kwadratów, kół, trójkątów. Licz kroki, ptaki na gałęzi. Szukaj z dzieckiem przedmiotów małych i czarnych lub dużych i żółtych. Baw się matematyką.

Kiedyś myłam po prostu słoik -  teraz myję słoik, który jest graniastosłupem prostym sześciokątnym.

6. Graj z dzieckiem w gry. Ucz je przegrywać i radzić sobie z porażką. Wspieraj emocjonalnie w takich sytuacjach, zachęcaj do ponownej próby po przegranej.

Tutaj zareklamuję grę DOBBLE, którą Rita poznała u koleżanki Kamilki, a ja ją kupiłam (można też zrobić samodzielnie). Gramy całą rodziną i nie jest łatwo ograć w nią dzieci.

Często zaglądam na świetny anglojęzyczny blog The Math Mom. Poprosiłam Julię o przetłumaczenie tekstu HOW TO HELP OUR DAUGHTERS SUCCEED IN MATH.

Maria Lando:  JAK POMÓC NASZYM CÓRKOM ODNOSIĆ SUKCESY W MATEMATYCE
Oczywiście, że dziewczynki mogą nauczyć się matematyki, czerpać z matematyki przyjemność i w matematyce przodować w równym stopniu, jeżeli nie lepiej, co chłopcy.
Jednak wiele z nas dorastało w społeczeństwie, które miało na ten temat inne zdanie. Jako dziewczynkom odmawiano nam wsparcia, jeśli chodzi o matematykę — nie dostarczała nam go rodzina, nauczyciele ani środki masowego przekazu.
Na szczęście czasy się zmieniły. Setki badań naukowych przeprowadzonych zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie, potwierdziły, że, gdy wszystkie inne czynniki są identyczne, dziewczynki radzą sobie z matematyką równie dobrze jak chłopcy — a czasem nawet lepiej. Jedno z ostatnich badań na szeroką skalę, przeprowadzone w 65 państwach, dowiodło, że „osiągnięcia matematyczne uczniów w dużej mierze odzwierciedlają poziom nauczania i oczekiwania społeczeństwa, w którym się wychowują. W szczególności środowisko domowe jest wyznacznikiem sukcesu, jaki dzieci odnoszą w szkole”.
Skoro kluczem do sukcesu dziewczynek w matematyce jest nasze środowisko domowe, nasze społeczeństwo i nasze oczekiwania, przyjrzyjmy się temu, co możemy zrobić, aby pomóc naszym córkom odnieść sukces w nauce matematyki.

1.     Zwiększ zainteresowanie twoje i dziecka. Tak jak słowa, matematyka jest wszędzie wokół nas. Gdy zachęcamy nasze dzieci do czytania, zwracamy ich uwagę na litery i słowa; dzielimy się opowieściami i książkami; pokazujemy, jak ważne, potrzebne i przyjemne jest czytanie. Potraktuj matematykę podobnie. Pokaż, że liczby są wszędzie: rozmawiaj z dzieckiem o tym, jak wiele produktów spożywczych musicie kupić; porównuj kształty, rozmiary i objętości; zwracaj uwagę na powtarzające się wzory; przeliczaj pieniądze przy kasie; opisuj pomiary, których dokonujesz podczas przyrządzania posiłków. Stymuluj własną ciekawość, a dzieci ją podchwycą. Nie musisz być profesjonalistą ani znać odpowiedzi na wszystkie pytania, ale musisz być ciekawy!

2.     Porównuj matematykę i sport. W sporcie czy balecie trzeba wykonać ten sam ruch setki razy, aby udoskonalić go i nabyć nową umiejętność. Z matematyką jest tak samo, z tym, że to mięśnie naszego mózgu potrzebują regularnych ćwiczeń. Wszyscy musimy „trenować”, bez względu na rodzaj aktywności — czy to piłka nożna, taniec, rozpoznawanie kształtów i kolorów czy liczenie do 100! Trening czyni mistrza, a w końcu wszystko składa się na jedno wielkie zwycięstwo.

3.     Znajdź właściwy kontekst. Z pewnością zauważyłeś, że książka czy film staje się o wiele bardziej porywająca, jeśli odpowiada twojemu wiekowi, poglądom czy zainteresowaniom. Odnajdź matematykę w tym, co lubi twoja córka, aby stała się ona istotna i szybko wchłaniana. Jeśli fascynują ją motyle, liczcie motyle na dworze, lub ułóżcie proste działania na motylach, które będzie mogła rozwiązywać. Wybieraj matematyczne gry i aplikacje, które wpasują się w gusta dziewczynki.

4.     Przedstaw jej związane z matematyką wzory do naśladowania. Może to być twoja sąsiadka, która jest księgową i lubi swoją pracę, albo kobieta-profesor uniwersytecki, która pojawia się w wiadomościach po dokonaniu wielkiego odkrycia; kobieta-pilot czy astronauta; albo animatorka ulubionego filmu twojej córki. Opowiedz jej o nich, wyszukajcie informacje w Internecie, poproś dziecko, aby wyobraziło sobie, do czego mogą one wykorzystywać matematykę w swoim zawodzie.

14 komentarzy:

  1. Rzeczywiście bardzo to ciekawe. Zajrzałam też do linków. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Dzięki za namiary na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu bardzo bardzo Ci dziękuje za blog, że się dzielisz. Grę zamówiłam już ;-) Dzięki jeszcze raz ,wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też dziękuję WAM za ciepłe komentarze. A gra jest towarzyska i niekoniecznie kończy się dobrym humorem u wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak to się stało, że wcześniej do Ciebie nie trafiłam to nie wiem, ale cieszę się, że mi się udało ;-) Jako że zajmuję się edukacją domową moich dzieci - staram się od niedawna oswoić matematykę i widzę, że Twój blog mi w tym pomoże!
    pozdrawiam serdecznie ;-)
    magda(c)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jak miło. A ja Cię podczytuję od tego wpisu: http://skaczacwkaluzach.blogspot.com/2012/10/ben-10-hot-wheels-i-belki-numeryczne.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że powinnaś spisać to wszystko w książkę (choć trudno byłoby zamieścić linki ;-)). Mnie dręczy myśl następująca: jak pomóc mojemu synowi w matematyce, jeśli sama jej nie lubię? Trudno mi wykrzesać wsparcie. „Stymuluj własną ciekawość, a dzieci ją podchwycą." Hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę nad książką obrazkową z linkami ;)
    Pani Zorro - łatwo nie jest...
    Muszę pomyśleć dłużej nad odpowiedzią.
    Tu się przyznam - ja nie lubię matematyki "wyższej", bo jej ciągle nie rozumiem. A "plastykę" polubiłam, dzięki książce, którą dawno temu kupiłam. Córy się rozwijają, a moje dzieła wywołuja atak śmiechu całej rodziny.


    OdpowiedzUsuń
  9. Łatwo potraktować „plastykę" w kategoriach śmiechu, trudniej obśmiać matematykę, chyba że chodzi o własną nieudolność. ;) Jeśli przypomniałoby Ci się kiedykolwiek, że widziałaś gdzieś książkę pod tytułem „Jak zaszczepić w dzieciach miłość do matematyki, posiłkując się własną niechęcią" będę wielce zobowiązana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słuszna uwaga.
    Może tymczasem książka "What's Math Got to Do with It?: How Parents and Teachers Can Help Children Learn to Love Their Least Favorite Subject" pani Jo Boaler - słuchałam jej szkolenia niedawno oraz strona You cubed - tworzona przez nią?
    Pani Zorro - tytuł książki "Jak zaszczepić w dzieciach..." już jest - świetny. Czekamy na treść - w oparciu o Pani doświadczenia?

    OdpowiedzUsuń
  11. Pod koniec życia. Tymczasem szperałam w internecie pod hasłem „math difficulties" lub „math disorders". Najcenniejsza uwaga tyczy się „bałaganu w głowie" i „niechlujności". Może w tym leży tajemnica „matematycznej niezdolności"? Kwestia osobowości, którą można w jakiś sposób nakierunkować, ale nigdy nie uczyni się z niej geniusza?
    PS. Dzięki za tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, mogę niedoczekać. Nie zajmę stanowiska w sprawie "matematycznej niezdolności" - za mało wiem. Wiem tylko, że często problemy u dzieci z matematyką biorą się z winy szkoły (za szybko, za dużo, po łebkach, nieciekawie) i rodziców (za mało, albo wcale:).
    Ps. dziękuję za hasła.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najciekawsze uwagi i zdawałoby się rzeczowe pochodziły stąd. Koniec życia zdaje się być punktem najbardziej realnym - cały czas bowiem nie wiem, jaka jest odpowiedź i wygląda na to, że mogę się szybko nie dowiedzieć.
    PS. Gdy zobaczyłam tę książkę, pomyślałam o mamatyce. ;-)

    OdpowiedzUsuń