sobota, 17 stycznia 2015

LEKCJA nr 4

Lekcję czwartą (miałam do dyspozycji 45 minut) zaczęłam tak:
  • Z ilu patyczków (mam na myśli najmniejszą możliwą ich liczbę) da się zbudować kwadrat?
  • Ile trzeba dołożyć patyczków (znów mam na myśli najmniejszą ich liczbę), aby powstał większy kwadrat od poprzedniego? 
  • Z ilu patyczków nie można zbudować kwadratu, dlaczego?
Dzieci odpowiadały, a ja rysowałam kwadraty z patyczków na tablicy. 
Następnie dzieci dostały prostą i krótką grę, którą przygotowałam (wykorzystałam gotowe kształty w Wordzie) wzorując się na grze Shape Race ze strony http://www.makingmathmorefun.com/


Gra dzieciom bardzo się podobała, a Pani wzięła ją dla koleżanek!.
Reguły gry/wyścigu dla dwóch osób: gracze na przemian rzucaja kostką 

(KOSTKĘ DO GRY przerobiłam przyklejając na ściankę z jednym oczkiem kartkę z siedmioma oczkami. Liczba oczek na takiej kostce to: 2, 3, 4, 5, 6, 7.)

i poruszaja się o jedno pole (pól nie wolno przeskakiwać) w dowolnym kierunku, jeśli liczba wyrzuconych oczek odpowiada liczbie boków figury znajdującej się w sasiedztwie na planszy. Aby zacząć grę trzeba więc wyrzucić 3 (trójbok/trójkąt) lub 5 (pięciobok/pięciokąt) lub 4 oczka (czworobok/czworokąt - tutaj prostokąt).
Jeśli wypadną dwa oczka (utrwalenie faktu, że wielobok musi mieć przynajmniej trzy boki) lub nie ma w sąsiedztwie odpowiedniego wieloboku/wielokąta*  - gracz traci kolejkę. Wygrywa osoba, która  pierwsza dotrze do mety.
Uwaga: gdy gracz stanie na pole z niebieskim wielobokiem - przesuwa się dodatkowo o jedno pole w dowolnym kierunku.
* rozmyślam sobie nad wprowadzeniem pojęcia kąta w pierwszej klasie.
Cel gry:
  • odnajdywanie wieloboków (wprowadziłam trapez jako ciekawostkę, a z kołem za radą Buby się wstrzymałam) o konkretnej liczbie boków.
Spostrzeżenie: niektóre dzieci miały problem z odnalezieniem figury o 4 bokach!

Potem nadszedł czas na ZEGAR - na prośbę Pani Wychowawczyni. Pomyślałam sobie, że warto zacząć od jego projektowania. Dzięki KRÓLOWEJ LINKÓW wybrałam dwa pomysły: 
Kwadratowe karteczki, taśma klejąca i gotowe.
Podzieliłam klasę na dwie grupy:
  • pierwsza liczyła 12 osób - tyle, ile godzin na zegarze,
  • druga grupa 7 osób.
Zadaniem pierwszej grupy było ustawić się w jednej linii na dywanie i odliczyć kolejno (wspak również) do 12 (każde dziecko otrzymało karteczkę z odpowiednią godziną), a potem zbudować zegar siadając w odpowiednich miejscach  (6 naprzeciwko 12) na obwodzie koła. Zadaniem drugiej grupy było przylejenie karteczek w odpowiednim miejscu na hula hoop, wzorując się na zegarze szkolnym.
Potem uruchomilismy zegary:
  • na dywanie dzieci były wskazówkami,
  • zegar z hula hoop pomógł nam w gimnastyce rąk: dzieci ustawiły się przodem do zegara i naśladowały prowadzącego ,który stał tyłem do dzieci: godzina 12 to obie ręce uniesione do góry, godzina szósta to jedna ręka w górę, a jedna ręka w dół itd...
Spostrzeżenie: próba wprowadzania minut na tym etapie skończyła się ziewaniem dzieci. Trudno i nudno.
O dziwo zostało nam 5 minut - dzieci opowiadały co robią w ciągu dnia. Pewien uczeń chodzi spać o 23, bo czeka na powrót mamy z pracy...

4 komentarze:

  1. O, łał, jakie wyróżnienie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydrukowałam planszę i grałam przedwczoraj z moimi chlopcami w grę, bardzo im się spodobała. Postanowiłam przejść przez twój blog i po kolei robić ćwiczenia z moimi chłopcami :), dzięki za materiały i pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja dziękuję za miłe słowa!

    OdpowiedzUsuń