niedziela, 23 sierpnia 2015

PROSTE ZASADY

Podczas upalnego lata siedzieliśmy na kocu w cieniu drzew i graliśmy w różne gry towarzyskie, które mają proste zasady:
  • Dixit  - świetny prezent - dziękuję! Dla Ojca okazała się wyzwaniem.
  • Taboo  - dawno temu samodzielnie zrobiłam tę grę dla Julii. Teraz zastanawiam się nad wersją "matematyczną".
 Refleksja nauczyciela:
 " ... Gracze dzielą się na drużyny (minimum 2 osobowe). Zadaniem drużyn jest odgadywanie haseł znajdujących się na kartach. Jedna osoba opisuje hasło, ale musi to zrobić w taki sposób, aby nie użyć słów wypisanych na karcie pod hasłem (słów taboo). Czyli dla przykładu, gdyby hasłem był „dog”(pies) na liście zakazanych słów znalazłyby się zapewne: bone (kość), pet (zwierzę domowe, friend (przyjaciel) itd. Jeden przedstawiciel przeciwnej drużyny pilnuje opowiadającego i gdy tylko ten użyje zakazanego słowa, sygnalizuje błąd. Gra się toczy pod presją czasu – nie mieliśmy klepsydry z piaskiem, dlatego użyliśmy stopera. Poprawnie odgadnięte hasła przynoszą punkty drużynie zgadującej, a pomyłki to punkty dla przeciwników. Uczniowie sami stworzyli karty do gry. To świetny sposób na ćwiczenie komunikacji w języku obcym..."


Rita na razie zgaduje hasła w języku polskim - idzie jej coraz lepiej!.
" ... To bardzo interesująca i wciągająca gra strategiczno-losowa dla całej rodziny. Ma proste i jasne zasady, dzięki temu cały czas zdobywa nowych entuzjastów wśród dzieci i dorosłych (na świecie gra w nią ponad miliard osób, a wszystkie wyprodukowane kamienie do gry wystarczyłyby do 2,5-krotnego otoczenia kuli ziemskiej)... "
Zamiast kamieni - karty do gry?
W którą grę najczęściej graliśmy? 
Nadal w kalambury - tym razem Julia przygotowała tytuły filmów i książek.
A ja w międzyczasie po raz kolejny czytałam "Analfabetyzm matematyczny i jego skutki"  - w celach zgłębienia rachunku prawdopodobieństwa -  niestety  na razie bez powodzenia.
Autor J. A. Paulos poleca książkę Marilyn Burns " Nienawidzę matematyki"
"... Pełno w niej tego, co rzadko można znaleźć w podręcznikach matematyki elementarnej: heurystycznych wskazówek jak rozwiązać zadania, i rozmaitych ciekawostek..."
źródło zdjęcia
Szukałam, aż znalazłam tę książkę - "obrazkową" w pdf.  na stronie  http://www.arvindguptatoys.com/, pod tym linkiem: KLIK.
Dziś biorę kredę, córę na podwórko i realizujemy na początek zabawę/zadanie ze strony 8 - dzielimy prostokąt/kwadrat na części, przy pomocy różnej liczby cięć. Ciekawe, czy przecinając jedną prostą linią prostokąt zawsze otrzymamy taką samą liczbę części? A co w przypadku dwóch cięć? itd... 
W książce "Proste gry i zabawy matematyczne w domu i na wakacjach" autorzy proponują:
  •  Mając do dyspozycji kartkę papieru i nożyczki można zabawić się jeszcze inaczej: tnąc kartkę przekonajmy się, ile części - maksymalnie - można uzyskać wykonując jedno cięcie, dwa cięcia, trzy cięcia itd.
  •  Weźmy kwadrat. Można go przeciąć wykonując dwa cięcia, na różne sposoby i za każdym razem możemy otrzymać inne figury .
Spróbujcie!
 A jakie figury otrzymamy rozcinając przy pomocy dwóch cięć - prostokąt, trójkąt równoramienny, równoległobok, koło sześciobok?

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa książka. Czegoś takiego szukałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ściągnęłam sobie tę książkę. Bardzo fajna. Przyda mi się bardzo, dziękuję. Ps. Czy Arvind Gupta to ten dziadek od mikroskopu z papieru za dolara?

    OdpowiedzUsuń