niedziela, 2 października 2016

TABLICZKA MNOŻENIA cz. 5

Córę czeka kartkówka z tabliczki mnożenia. Gra MathSlice znaleziona na blogu Tableszyt w okładce w motyle uwolniła mnie od pytań typu: ile to jest 4 x 9?
Testuję więc kolejne zabawy  znalezione w książce: 
 Rob Eastaway & Mike Askew "MATHS ON THE GO":
 1. Fizz Buzz - pomaga w opanowaniu tabliczki mnożenia/dzielenia.
Na zmianę liczmy co 1. Jeśli daną liczbę można otrzymać w wyniku mnożenia przez 3 (jest podzielna przez 3) musimy powiedzieć słowo "fizz" zamiast tej liczby. A jeśli daną liczbę można otrzymać w wyniku mnożenia przez 5 (jest podzielna przez 5) musimy powiedzieć słowo "buzz" zamiast tej liczby. Oczywiście są liczby podzielne przez 3 i przez 5, wtedy mówimy: "fizzbuzz".
Przykładowa rozgrywka:
M: 1
R: 2
M: fizz (1 x 3 = 3)
R:
M: 5 - ups powinno być buzz (1 x 5 = 5) i Rita zdobywa punkt.
R: fizz (2 x 3=6)
M: 7
itd... 
Im dalej tym trudniej.
2. Rock, Paper...Add! - Kamień, papier... dodaj! U nas: pomnóż!
Na "trzy cztery" każdy z dwóch graczy pokazuje minimum 5 palców. Wygrywa ten, kto pierwszy poda prawidłowy wynik mnożenia np. 5 x 7  = 35.
3. Which is More?  
  • Co byś wolała, osiem torebek z czterema cukierkami w każdej, czy cztery torebki z ośmioma cukierkami w każdej?
  • Masz 486 pudełek z 23 czekoladkami w każdym i 23 pudełka z 486 czekoladkami w każdym. Gdzie jest więcej?
Urzekła mnie jeszcze taka gra:
3. I Have a Secret Rule - u nas odkryj "sekretny przepis" - w drodze...
Na początek wymyśl prostą zasadę (zachowaj ją w sekrecie), którą zastosujesz do otrzymanych przez innych graczy liczb np. " za każdym razem dodaję 3"
Przykładowa rozgrywka:
R: 5
M(ROBOT): 8
R: 3
M (ROBOT): 6
R: zawsze dodajesz 3!
M(ROBOT): Brawo, teraz Ty.
Poległam na takim sekretnym przepisie:" dodaj 1, dodaj 2, dodaj 1, dodaj 2...".
M: 2
R (ROBOT): 3
M:
R: (ROBOT): 5
M: 0
R: 1
Przepisy robią się coraz trudniejsze - oczywiście wplatamy liczby parzyste, nieparzyste (np. jeśli dostane liczbę parzystą to dodaję 1, a jeśli nieparzystą to dodaję 10), odejmowanie, mnożenie, dzielenie...
Dlaczego upieram się, aby grać z dzieckiem?
Profesjonalną odpowiedź znalazłam (znów dzięki Pani Ani) w książce Mirosława Dąbrowskiego "Gry matematyczne":
Mirosław Dąbrowski "Gry matematyczne (NIE TYLKO) DLA KLAS 1-3"
Mirosław Dąbrowski "Gry matematyczne DLA UCZNIÓW KLAS 1-3 I STARSZYCH"
Wstęp, str. 5:
"Już od ponad dwudziestu lat prowadzę warsztaty dla nauczycieli klas 1-3 oraz nauczycieli matematyki klas starszych poświęcone wykorzystaniu gier dydaktycznych w matematycznym kształceniu dzieci. I przez cały ten czas obserwuję bardzo podobne reakcje uczestników tych zajęć, które dobrze ilustruje często padające w ich trakcie stwierdzenie:
- To jest bardzo fajne na kółko matematyczne (czy inne zajęcia pozalekcyjne).
- A na zwykłe zajęcia nie? - szybko reaguję pytaniem, zawsze tym samym.
Po krótkiej chwili zmieszania padają szczere "do bólu" odpowiedzi, które nieco się zmieniają wraz ze zmianami systemu szkolnego, ale zawsze sa bardzo podobne w swym przesłaniu:
 - Na lekcji nie ma czasu na zabawę!
- Musimy realizować program!
- Musimy realizować podstawę programową, bo nas z tego rozliczają!
Musimy ćwiczyć do egzaminu!
- Musimy...
Te stwierdzenia oddaja sposób, w jaki w naszej szkole patrzymy na gry dydaktyczne - ot, taka sobie zabawa, która może da dzieciom trochę odreagować, odrobinke je zmotywuje, ale wiele przy tej okazji się nie nauczą, a juz na pewno niczego ważnego.
Kusząca zachęta do dalszej polemiki:
- Spędziliśmy tu razem 90 minut. To miłe, że Państwo dobrze się w tym czasie bawili. Ale teraz spróbujmy zobaczyć, ile razy w tym czasie:
  • wykonywaliście obliczenia w pamięci,
  • korzystaliście z notacji matematycznej,
  • wyjaśnialiście sobie coś,
  • zadawaliście sobie wzajemnie pytania,
  • podejmowaliście decyzje,
  • dostrzegaliście prawidłowości,
  • budowaliście własne strategie postępowania,
  • ...
A także, iloma pojęciami matematycznymi sie posługiwaliście w tym czasie. Ilu lekcji byście potrzebowali, żeby osiągnąć ten sam matematyczny efekt? 
Okazuje się, że dużo, bardzo dużo. I na pewno nie w tak przyjemny sposób. To może jednak warto? Więcej o tym, dlaczego zdecydowanie warto w rozdziale I. Tam tez zawarłem sporo praktycznych wskazówek, o czym warto pamiętać, gdy zaczynamy stosować czy już stosujemy w swojej pracy gry dydaktyczne."


Zbliża się Dzień Nauczyciela - to moja kolejna propozycja dobrej książki obok kwiatka.

2 komentarze:

  1. Dzięki Ci, Mamatyko po raz kolejny za polecenie dobrej książki :)Kupiłam i przeczytałam już 3 albo 4 z tego, co polecałaś i je uwielbiam :) Bardzo mi pomagają w pracy. Chciałabym mieć w klasie takiego rodzica, który sprezentowałby mi zamiast kwiatka książkę na Dzień Nauczyciela. Taką właśnie dobrą i pomocną. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu - dziękuję! Szkoda, że takie książki automatycznie nie trafiają do szkolnych bibliotek dla nauczycieli...

    OdpowiedzUsuń