czwartek, 30 stycznia 2014

REKLAMA

Zamiast niedzielnego pucla mieliśmy wściekłą bakterię z przedszkola. Dzięki niej mamy mnóstwo czasu na:
  • gry planszowe. 
Ulubioną grą Rity (prezent na 5 urodziny) jest "Szalony wyścig polnych myszek". Dała się jednak namówić na "Warcaby", przy których nieustannie liczy o ile pionków ma więcej ode mnie.
W TEJ książce na stronie 179 przeczytałam: 
" Zasadniczym pytaniem nie jest jednak, czy gry dydaktyczne rozwijają myślenie, ale pytanie, jakie gry to umożliwiają.
Podajmy przykład gry, którą jedna z nas zaobserwowała na lekcji matematyki z młodszymi uczniami w angielskiej szkole. Dotyczyła, co dla polskich nauczycieli wczesnej edukacji może być zaskoczeniem, rachunku prawdopodobieństwa.
Dzieci dostały plansze przedstawiające 12 torów wyścigowych i po dwie kostki do gry na każdą grupę graczy. Zasadą było obstawianie poszczególnych torów, na których można przesuwać się o jedno pole za każdym razem, gdy suma oczek na rzuconych kostkach była równa liczbie odpowiadającej numerowi obstawionego toru. Dzieci początkowo obstawiały wszystkie tory. Bardzo szybko jednak zorientowały się, że tylko niektóre z nich dają dużą szansę wygranej, podczas kiedy inne skazują na przegraną. Po krótkim czasie widoczne było, że obstawiane są tylko środkowe tory. Było to wynikiem dziecięcych antycypacji. Następnie nauczyciel poprosił o hipotetyczne wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje. Dzieci odwoływały się do czestości zyskiwania określonych sum oczek na dwóch kostkach (np. "Nigdy nie będzie jedynki", "Siedem będzie i jak jest jeden i sześć; i trzy i cztery; albo pięć i dwa). Ostatnim etapem zajęć było wypełnienie rozrysowanej na tablicy tabeli wyników, z której jasno wynikały zaobserwowane przez dzieci wnioski dotyczące prawdopodobieństwa wypadnięcia określonej sumy. Gra pomogła uczniom intuicyjnie poznawać reguły prawdopodobieństwa oraz zgłębiać pojęcie liczby.
Inne przykłady dobrze skonstruowanych gier matematycznych można znaleźć m.in. w pozycjach: J Cwirko - Godycki, J. Karczmarczyk, J. Makowska (1980); J.Filip, T. Rams (2000)".
Trwają próby poszerzenia repertuaru. W planach mam też grę, którą znalazłam na blogu Niny. 
  • doświadczenia, które prezentujemy Julii, gdyż trafił jej się nauczyciel, który twierdzi: "doświadczenia to strata czasu".
Pierwsze doświadzczenie: czarodziejski sposób na gaszenie świeczki - pomysł pochodzi ze świetnej strony Pana Marka Pawłowskiego To tylko fizyka.
Na koniec zamieszczam (na prośbę Rity) piosenkę "Let it go" z jej pierwszego filmu 3D: Kraina lodu. Słucha codziennie.


Dobrej zabawy i zdrowia życzę!

piątek, 24 stycznia 2014

PUCEL 8

Dzisiejsze zadania pochodzą ze świetnej książki (nie tylko o matematyce), którą warto mieć: "Sensy i bezsensy edukacji wczesnoszkolnej". Pani Dorota Klus - Stańska i pani Marzena Nowicka napisały na ostatniej stronie:
" Mamy nadzieję, że nasza książka, choć miejscami przykra dla nauczycieli, wyzwoli w nich gotowość do pełnej realizacji zawodowej i pomoże poczuć się niezależnymi intelektualnie, świadomymi sensu swoich działań profesjonalistami".
Ja też mam taką nadzieję. Kupiłam jeden egzemplarz więcej - mam zamiar podarować go nauczycielom w szkole, do której Rita idzie w tym roku.
 **********************************************************
Julia z Ojcem dostali takie zadania:
  1.  Z Warszawy i z Poznania o tej samej godzinie wyruszają naprzeciwko siebie dwa pociągi. Ten z Warszawy jedzie z prędkością 50 km/h. Ten z Poznania z prędkością 80 km/h. Który będzie blizej Warszawy w chwili, gdy się spotkają?
  2. Kot kosztuje 9 złotych, pies 12 złotych, a niedźwiedź 30 złotych. Ile kosztuje dydelf?
Proszę przerwać w tym miejscu czytanie i pomysleć.

Dla Rity wybrałam takie zadanie (zbadaj i odkryj): 
Czy z dowolnych trzech odcinków można zbudować trójkąt?  
Rita wie, jak zbudować trójkąt, ale nie zna pojęcia odcinek. Nasz dialog mniej więcej wyglądał tak:
M:  Zbuduj dowolny trójkąt z rzeczy, które leżą na stole.
R: 
M: Świetnie, wykorzystałaś wszystkie kredki, flamastry i zapałki. A gdybyś chciała zbudować trójkąt z patyków, ile najmniej musiałabyś ich mieć?
R: 3
Po odpowiedzi wzięła się za budowanie:

M: Zbuduj teraz inne trójkąty, ale pamiętaj, że mogą składać się z trzech elementów.
R:

 

M: Czy zawsze z trzech patyków da się zbudować trójkąt?
R: Nie.
Córa nie była zainteresowana odkrywaniem, kiedy można zbudować trójkąt, a kiedy się nie da. Za jakiś czas wrócimy do tego tematu.
Ciekawa jestem, czy udało Wam się rozwiazać pierwsze dwa zadania.
W zadaniu o pociagach Julia z Ojcem (ja też) nie zauważyli pułapki i domagali sie więcej danych. Wystąpił u nas - zacytuję słowa z książki:
"syndrom mechanicznej reakcji na terminy matematyczne". 
Przeczytałam im wskazówkę: " jeden z uczniów II klasy ASP "Żak", wysłuchawszy tego zadania, natychmiast zareplikował: "Jak to, który bliżej? Przecież ... "
J: ... przecież się spotkały. Są w jednym miejscu. No tak!
Do drugiego zadania dzielnie podeszła tylko Julka i wymyśliła: dydelf kosztuje 18 zł. Płaci się za literę. 
Na pocieszenie dodam: na ćwiczenie nigdy nie jest za późno!

czwartek, 16 stycznia 2014

W BIEGU

Wkrótce dobiegnę do mety i będę miała więcej czasu na matematykę z córami. Tymczasem ćwiczymy ją głównie po drodze. Wykorzystałam pomysł, który znalazłam TUTAJ. Przed wyjściem na spacer odbył się taki dialog:
M: Rita, będziemy szukać kolejno po sobie następujących liczb 1, 2, 3... Czy znasz miejsce, w którym występują one po kolei?
R: Tak, trzeba pójść na parking - tam jest dużo liczb, albo wziąć ze sobą kalkulator.  
M: Świetny pomysł.
Hmm, ja myślałam o  numerach domów, liczbach na skrzynkach pocztowych, przyciskach w windzie. Przetestowałyśmy wszystkie pomysły.
Czekając na przystanku córa ćwiczy:
  • przekraczanie progu dziesiątkowego - własnym sposobem. Przytoczę teraz ważne zdanie, które znalazłam w książce "Sensy i bezsensy edukacji wczesnoszkolnej" Dotroty Klus Stańskiej i Marzeny Nowickiej:" Aktywność matematyczna dziecka nie powinna być określona i ograniczona matematyką dorosłych. Uczeń powinien tworzyć swoją własną matematykę, samodzielnie dochodzić do pojęć i twierdzeń matematycznych, znajdować własne drogi do matematyki."
  • liczenie wspak: 20, 19, 18...  - przygotowanie do odejmowania.
Gramy też w grę słowną: Jaką liczbę mam na myśli? Odpowiedzią na pytania może być tylko TAK/NIE.
M: Wybierz jedną liczbę (naturalną) z przedziału <0, 20> tzn. 0 lub 1, lub 2 lub....20. Ja będę zadawała pytania, które pomoga mi zgadnąć jaką liczbę miałaś na myśli. Wybrałaś już liczbę?
R: Tak.
M: Czy to jest liczba mniejsza od 10?
R: Tak
M: Czy ta liczba jest parzysta?
R: Tak
M: Czy ta liczba jest większa od 4?
R: Nie
M: Czy to jest 4?
R: Nie. Wygrałam.
Im starsze dzieci, tym różnorodność pytań większa.
W domu do deseru dołączam takie pytania:
  1. Ile masz migdałów? Ile ja ich mam?
  2. O ile migdałów masz więcej ode mnie?
  3. Jaka liczba jest większa o 4 od liczby 12? itp.
  4. Jaka liczba jest mniejsza o 4 od liczby 16? itp.
W książce "Rozwijanie myślenia matematycznego dzieci" przeczytałam, że zadawanie tego typu pytań jest ważne, gdyż: "zabezpieczymy się wówczas przed sytuacją, gdy uczeń rozumie dodawanie wyłącznie jako zsuwanie obiektów i potrafi wykonać działanie 12 + 4 = , nie rozumiejąc, że liczba 16 jest o 4 większa od 12."
Na dobranoc córy zakładają się, która pierwsza odkryje "Tajemnicę galopu"


Na koniec zapraszam do wspólnej zabawy podczas rozwiązywania dziwnego zadania, które znalazłam na blogu pani Marii Lando:
Jeśli,
2 = 5
3 = 10
4 = 17
5 = ??
Mam nadzieję na propozycje rozwiązań w komentarzach. Za tydzień przedstawię rozumowanie Julii i i jej rówieśników. Udało im się znaleźć dwa rozwiązania, mnie tylko jedno. Niecierpliwych odsyłam do The MathMom.