czwartek, 25 października 2012

Akwarium

Wymiana wody w 25-litrowym akwarium zapoczątkowała nasze zabawy z wodą i światłem.
Podczas łowienia przez  Ritę 3 rybek i 10 glonojadów (stałość zbioru udało się zachować) oraz opróżniania akwarium z wody przy pomocy kubeczka wywiązał się taki dialog:
R: Mamo, a nie możesz wziąć akwarium i wylać wodę prosto do zlewu?
M: Nie dam rady  - akwarium z wodą waży dużo więcej niż Ty.
R: Jak to, przecież jest dużo mniejsze niż ja!
Zajęta czyszczeniem filtra wyjaśniłam, że 1 litr wody waży ok. 1 kg. Ważenie płynu zostało jednak przesunięte w czasie, gdyż pękła rura i na kilka dni zostaliśmy bez wody. Dzięki temu córa wiele rzeczy odkryła...


1/5 ludzkości nie ma dostępu do źródeł czystej wody pitnej
Ja postanowiłam sprawdzić jak Rita radzi sobie z ustalaniem stałości ilości płynu (metodyka i scenariusze zabaw na str.207).
Najpierw jednak bawiła się w kuchni (na balkonie już za zimno) w przelewanie, dolewanie, wylewanie...


Pojemnik po jajkach, torebka foliowa, lejek, kostki lodu, olej, mleko, ketchup...
Przeglądając internet natknęłam się TUTAJ na artykuł "Jean Piaget miał prawo do pomyłek" pana Bronisława Rocławskiego:
" Piaget opracował szereg zadań mających na celu zademonstrowanie istoty myślenia dziecka, a do najbardziej znanych należą eksperymenty badające zasadę zachowania stałości. W każdym przypadku zamierzał wykazać, iż pojęcie przedmiotu u dzieci w wieku przedszkolnym zdominowane jest przez widoczne właściwości percepcyjne, i że dzieci te łatwo zwieść poprzez pozorne zmiany wyglądu."
Miałem przyjemność pracować przez kilka lat u prof. H. Moroza w Uniwersytecie Śląskim. Prowadziłem tam seminarium magisterskie, na którym zajmowaliśmy się m.in. weryfikacją twierdzeń Piageta. Zainteresowała nas zasada zachowania objętości. W eksperymencie Piageta poproszono dziecko, by nalało tyle samo wody do dwóch jednakowych naczyń A i B oraz poproszono, by potwierdziło, że rzeczywiście jest w nich tyle samo wody. Następnie zawartość naczynia B przelano do naczynia wąskiego i wysokiego. Poziom wody w tym naczyniu był wyższy niż w naczyniu A. Pytano teraz, czy oba naczynia A i C zawierają tyle samo wody? Przedszkolaki zaprzeczają, twierdząc, że w naczyniu C jest więcej wody. Mówią tak także, gdy do naczynia A dolejemy trochę wody. W naszych eksperymentach wodę zastąpiliśmy napojem lubianym przez dzieci - to była Pepsi-Cola. Do naczynia A dolewano na oczach dziecka trochę Pepsi-Coli, a następnie proszono dziecko, aby wypiło napój z jednego z dwóch naczyń. Dzieci najczęściej sięgały po naczynie, w którym było więcej Pepsi-Coli.

Jak zwykle odrobinę zmieniłam doświadczenie - taka moja natura. Ustaliłam z Ritą, że wlewa ona do dwóch identycznych słoików po 100 ml. wody zabarwionej kurkumą.

W jednym słoiku już jest 100 ml. wody.
W obu słoikach jest taka sama ilość wody, kolor nie wyszedł identyczny.
Rita przelała zawartość jednego słoika do wysokiego kieliszka.
Na pytanie, czy w naczyniach nadal jest taka sama ilość wody, Rita odpowiada, że więcej jest wody w kieliszku. Proszę ją, żeby sobie wyobraziła, że w naczyniach jest jej ulubiony sok: jeden dla niej, drugi dla siostry (która obserwuje przebieg doświadczenia). Które naczynie wybierze? Rita myśli (dodam, że z jednej strony lubi ona wybierać szklanki, gdzie jest więcej soku, z drugiej zaś dba o to, by siostry dostawały równe ilości soku) i ku naszemu zaskoczeniu mówi: wszędzie jest 100. Przelewa wodę z kieliszka do słoika - rzeczywiście tyle samo.
Teraz czas na inne naczynie. Rita przelewa "sok" do miseczki.
Mówię, że teraz dzieli się sokiem ze mną. Ja poproszę naczynie w którym jest mniej soku. Rita mówi, że w obu naczyniach jest tyle samo. Dolewam więc trochę soku do miseczki, ale tak, aby nadal poziom płynu był w niej niższy niż w słoiku. Pytam się, czy teraz  w obu naczyniach jest tyle samo soku? Rita mówi, że w miseczce jest więcej. Przypadek czy zrozumienie?
Sprawdzenie odpowiedzi. Rzeczywiście w miseczce było więcej płynu.
Ciekawa jestem, czy ktoś z czytelników też sprawdzał Pana Piageta?
U naszej Pani Gruszczyk - Kolczyńskiej spodobał mi się scenariusz 1: 
Obserwuję i zastanawiam się, czy wody w butelce jest tyle samo?


Rita zaznacza flamastrem poziom wody w butelce, po czym sprawdza, czy dobrze zakręciła butelke (odwracając ją do góry nogami). Nic nie wyleciało, woda nadal sięga do kreski.
Butelka leży, córa też się kładzie, żeby wytłumaczyć dlaczego uważa, że wody w butelce jest tyle samo: ponieważ rozlewa się po całej butelce
Wnioski:
  • warto bawić się z dziećmi - to działa!
  • dobrze jest, gdy dziecko zrozumie zasadę zachowania objętości zanim pójdzie do szkoły    
Z ostatniej chwili:  Pani Zorro w komentarzu do tego posta tak pisze: " A co do Piageta i myślenia dzieci. Dwie książki warto dołączyć, jako pożywkę do rozmyślań - "Myślenie dzieci" Margaret Donaldson oraz "How Children Think and Learn" Davida Wooda"
 
Czytając tym razem papierową gazetę, natknęłam się na artykuł Pana Piotra Cieślińskiego, który:
  • namawia na wystawę "Wszystko gra" w Centrum Kopernik 
  • podpowiada, jak grać Bacha - dobrze zestrojone butelki: im bardziej napełnione tym niższe tony wydają.
Butelki zastąpiłyśmy słoikami:
Pełen słoik, więcej niż pół, pół, mniej niż pół, odrobina, pusty słoik
  • dzieli się informacją o istnieniu "odstraszacza małolatów",  który wydaje przeraźliwy pisk o częstotliwości ponad 17 tys. herców - po 25 roku już tego nie słyszymy.
Wygląda na to, że niewiele już słyszę, na szczęście jeszcze trochę widzę. Karmiąc rybki, oglądam z Ritą na ścianie rozszczepione światło słoneczne (kolorowe paski: czerwony, pomarańczowy, zielony, niebieski, fioletowy) po przejściu promieni przez akwarium. Zaglądając na stronę TO TYLKO FIZYKA, można obejrzeć  jak zrobić tęczową koszulkę. 

TO TYLKO FIZYKA: Najlepszy efekt uzyskuje się, gdy światło odbite wychodzi z wody niemal równolegle do jej powierzchni.
Magda przesłała nam zdjęcia prawdziwej tęczy:
Warto kliknąć na zdjęcia, aby je powiększyć.

Wieczorem podczas kąpieli sprawdzałyśmy, o ile podniesie się poziom wody w wannie w zależności od tego, która z cór do niej wchodzi. 
Na dobranoc opowiadałam Ricie "po swojemu" bajkę Ezopa: "Wrona i dzban".
Tekst (tytuł posta: Dziecko i dzban) zamieszczony poniżej pochodzi z Tej  strony: 
Wyczerpana wrona, konająca z pragnienia pośród kamienistej pustyni, znajduje przypadkiem porzucony dzban do połowy wypełniony wodą. Nie mogąc go przewrócić ani nachylić, nie zdoławszy sięgnąć lustra wody dziobem, mimo wsadzenia do środka naczynia całej głowy, wrona gotowa jest już pogodzić się ze swoim nędznym losem, gdy wpada na pewien zbawienny pomysł: zbiera kamyki, których w okolicy nie brakuje, i po kolei wrzuca je do środka dzbana, aż lustro wody podnosi się na tyle wysoko, że w końcu jest w stanie się napić. W ten sposób ratuje swoje życie.



Uczeni z Uniwersytetu w Cambridge i Uniwersytetu Londyńskiego (Queen Mary) przekonali się, że gawrony postawione w podobnej sytuacji co wrona z bajki zachowują się identycznie.

Na zakończenie polecam książkę, którą znalazłam w bibliotece publicznej:
Julia nawet chętnie czyta ją (na głos) Ojcu, w ramach poszerzania horyzontów. Rita, na pytanie siostry, czy wie, co to jest nieskończoność, odpowiada: wiem, to jest więcej niż miliardy. Wow!
Ja się nie poddaję i usiłuję zrozumieć paradoks Zenona:
Nie możemy opuścić pokoju, w którym się znajdujemy. Najpierw bowiem musimy przejść połowę drogi do drzwi, potem połowę pozostałej odległości, następnie znowu połowę drogi od miejsca, w którym się znajdujemy i tak dalej. Nawet stawiając nieskończoną liczbę kroków - z których każdy jest o połowę mniejszy od poprzedniego - nigdy nie dojdziemy do drzwi!

Teraz opuszczam blog. Obiecuję wrócić - do książki też.

Ps. Gazetka Hexagon powstaje co sobotę - niestety nie zawsze jest ona warta upublicznienia.

niedziela, 14 października 2012

SZTUKA


Z okazji czwartych urodzin Zosi, jej mama zaprosiła nas do Muzeum Rzeźby. Oglądałyśmy obrazy Sary Lipskiej, która lubiła malować ptaki.
Pejzaż z gołębiami












Jowita razem z dziewczynkami podziwiała obrazy z różnych odległości, a ja liczyłam z nimi m.in. ptaki i pióra. 
Jeśli ktoś jest ciekawy odpowiedzi na pytanie - czy matematyka może stać się natchnieniem dla artysty? - zapraszam na stronę Wrocławskiego Portalu Matematycznego.
Oglądałyśmy też rzeźby zwierząt. I tu czekała mnie miła niespodzianka -  Jowita zwracała uwagę na ich (nie)parzystokopytność!
Dziewczynki dostały zadanie: samodzielnie policzyć (od lewej do prawej) głowy stojące w jednym rzędzie. 
Głowy Wawelskie
Rita i Zosia zgodnie podały wynik: 10. Jowita (po raz drugi mnie zaskoczyła) zaproponowała liczenie w kierunku przeciwnym (od prawej  do lewej). Tym razem dziewczęta doliczyły się 8-miu głów. Nie zdziwił ich ten fakt, że raz mają 10 głów, a raz 8. Gdzie się podziała (warto kliknąć w ten niebieski link) równoliczność zbioru, niezbędna w edukacji szkolnej?

Na moje pytanie, czy przy drugim liczeniu otrzymały więcej tych głów, czy mniej usłyszałam:
  1. mniej
  2. więcej
Wspólnie ustaliłyśmy, że jeśli przy pierwszym liczeniu było 10 głów, a przy drugim 8 - to brakuje dwóch głów. Pomysł, że głowy wyszły w trakcie liczenia przypadł córom do gustu.

Na szczęście w warunkach domowych pojęcie stałości liczby elementów (niezależnie od kierunku liczenia) w zbiorze powróciło.
W kuchni zajmowałyśmy się sztuką - mięsa. Smażąc kotlety (dla  urozmaicenia przepis na bezmięsne kotlety wkrótce w zakładce Kuchnia i matematyka)  przypomniałam sobie zadanie:
Są dwie patelnie. Na każdej mieści się tylko jeden kotlet. Jedna strona kotleta smaży się w ciągu 1 minuty. W jak najkrótszym czasie usmażymy na tych patelniach trzy kotlety?

Robiłyśmy też zapasy na zimę: dwa równoliczne rzędy słoików lub osiem par lub 2,4,6,8,10,12,14,16 słoików

Liczba słoików z papryką jest taka sama jak liczba słoików ze śliwkami.

Sztuką jest zrobić takie zdjęcia:
Warto kliknąć na zdjęcie - zmiana skali
Autorką obu tych zdjęć jest : MAGDA


Poniżej dzieło sztuki Julii:
Komplementarne nici DNA: 4 zasady A-T; C-G
Pomysł nawlekania na nitkę (przy pomocy igły) podchwyciła Rita: guziki i makaron tworzą powtarzające się często wzory.

Na koniec zapraszam na:
  • rozwiązanie zadania logicznego: Wystarczą 3 minuty! W pierwszej minucie usmażymy po jednej stronie dwa kotlety, w drugiej jeden z nich po drugiej stronie i trzeci - po jednej stronie. W trzeciej minucie kończymy smażenie dwóch kotletów smażonych dotąd z jednej strony
  • piosenkę wybraną przez ojca dla Rity, która została wyróżniona w swoim pierwszym konkursie plastycznym.


czwartek, 4 października 2012

KOŃ

W sobotę Magdalena zaprosiła nas na wycieczkę do stadniny koni. Rita po raz pierwszy siedziała na prawdziwym koniu, a właściwie kucyku Żwirku, który liczył sobie 20 lat. 
Żwirek lubi owies, a Rita owsiankę
Wspólnie oglądałyśmy konie. Zwracałyśmy uwagę na wielkość i umaszczenie:

Weronika na koniku polskim

Kuc szetlandzki  - najmniejszy kuc
Konik Weroniki
 
Tworząc zbiory, Rita poznaje umaszczenie koni

Klikając na zdjęcie, powiększamy je.
Miałyśmy także okazję przyjrzeć się z bliska końskiemu kopytu. Dzięki Magdalenie ja, Rita i jej ojciec wiemy już, że koń (osioł, zebra) nie jest parzystokopytny (w odróznieniu od krowy, świni, owcy, kozy, żyrafy), mimo czterech (parzystej liczby) kopyt. Koń jest ssakiem nieparzystokopytnym!
Julia cierpliwie tłumaczyła nam, że trzeba liczyć palce u nóg. Konie mają kopyto - kończynę jednopalczastą, a jeden to wszak liczba nieparzysta. Krowy mają racice z dwoma palcami. Człowiek ma nieparzystą liczbę palcy u nóg...

Kopyto konia

Trzy paluszki nosorożca
Parzysta liczba palcy krowy

Dwa paluszki owcy
Noga żyrafy


Dwie nogi kozicy

Kozica

Wejść to jedno, ale zejść?
TUTAJ więcej zdjęć (pierwsze nie jest prawdziwym zdjęciem - info z zawartego komentarza) szalonych kozic

Weronika zadała trudne pytanie: Ile zębów mają konie? Poszperałam w internecie i już wiem: u koni uzębienie mleczne składa się z 28 zębów, a stałe - z 40. Do piątego roku życia koń ma zęby mleczne. Między piątym a szóstym rokiem życia zęby mleczne są zastępowane przez zęby trzonowe (stałe).
U klaczy nie wyrastają kły, mają one zatem po 36 zębów stałych.


Czaszka konia z widocznym miejscem na wędzidło.

Dorosły człowiek przy pełnym uzębieniu stałym ma 32 zęby.
Zęby człowieka
Dla Rity znalazłam dowcip:

Ile koń ma nóg? Osiem: dwie przednie dwie tylne dwie lewe  i dwie prawe.
Córa dzielnie próbuje go opowiedzieć, ale liczba nóg za każdym razem jest inna. Śmiesznie...
Jutro Rita chce policzyć zęby swoje i siostry, a dziś ogląda film w języku polskim, a piosenki słucha w języku angielskim:
 "Mustang z dzikiej doliny" 


Na zakończenie zapraszam na bardzo starą i ciekawą opowieść o stadzie zwierząt parzystokopytnych, opowiedzianą przez Pana Szczepana Jeleńskiego:
Scheda Araba
Pewien Arab pozostawił w dziedzictwie swoim trzem synom do podziału stado wielbłądów, przy czym zaznaczył, że najstarszy ma otrzymać połowę, średni trzecią część, a najmłodszy dziewiątą część dziedzictwa. Okazało się jednak, iż stado liczy 17 sztuk.
Podział był trudny; przeto spadkobiercy zwrócili się do kadiego, znanego w całej okolicy ze swej mądrości. Ten wydał sąd następujący: należy dopożyczyć jednego wielbłąda i przystąpić do podziału mając  wielbłądów 18. Bracia postąpili według rady sędziego. Wówczas starszemu w udziale przypadło 9 wielbłądów, średniemy 6, a najmłodszemu 2, pożyczonego zaś wielbłąda zwrócono jego właścicielowi i trzej bracia byli wysoce zadowoleni z mądrego wyroku kadiego, gdyż w rzeczywistości każdy z nich otrzymał więcej niż ojciec wyznaczył, a mianowicie jeden o 1/2 wielbłąda więcej, drugi o 1/3, a trzeci o 1/9 wielbłąda.
Powyższy wynik wydaje się na pozór paradoksalny. Z sumy jednak tych części na jakie ojciec kazał synom podzielić całą schedę 1/2 + 1/3 + 1/9 = 17/18  (1/2 = 9/18 ; 1/3  = 6/18 ; 1/9 = 2/18, 18/18 = 1) , przekonamy się, że gdyby podział spadku został dokładnie wykonany według brzmienia testamentu, to 1/18 spadku nie była by tym podziałem objęta. Stąd pochodzą owe "nadwyżki", które tak niespodzianie ku swej radości otrzymali spadkobiercy.

Do usłyszenia -  tym razem za 2 tygodnie.