niedziela, 21 września 2014

TABLICZKA MNOŻENIA cz.2

Poprosiłam Julię*, aby zastąpiła mnie na zajęciach z dziećmi. Rita to usłyszała i wywiązał się taki dialog:
R: Ja też chcę zarabiać pieniądze ! 
M: Dobrze, będę na Tobie testowała lekcje z dziećmi.
R: Ja chcę 100 zł
M: Za jedną lekcję dostaniesz 5 zł.
R: Ja chcę papierek - może być 20 zł, czyli cztery piątki.
Nadszedł czas na tabliczkę mnożenia, o której pisałam już kiedys tutaj  - to informacja specjalnie dla dwóch nowych Członkiń: 
Asimarysi i Czaki, które serdecznie dziś witam na blogu.

Stopniowanie trudności + wizualizacja mnożenia:
1 x 2 = 2
2 x 2  = 4, potem 3 x 2 = 6 itd.
Podczas zabawy rozmawiałyśmy tak:
M: Ile to jest 7 x 2?
R: 13
M: Sprawdź układając kasztany
R: O nie da się ułozyć 13, to będzie 14 i nie da się ułożyć 15, tylko 16, same  parzyste można układać.
Do zabawy dołączył Ojciec, który zaczął bawić się kątem między dwoma lusterkami:
1 x 3 = 3
1 x 4 = 4
Na koniec córa usłowała sobie przypomnieć,  w jaki sposób kiedyś (ciekawych odsyłam TUTAJ) udało nam się ustawić lusterka, w których widać było nieskończoną ilość pięcio-złotówek.
Za jakiś czas zagramy w taką grę:
Rzucamy naprzemian kostką. Po wyrzuceniu pewnej liczby oczek możemy zakreślić na planszy dowolne, ale jedno pole będące wielokrotnością wyrzuconej liczby oczek. Jeśli wyrzucę 2, mogę zakreślić jedno z następujących pól: 2 ( 2 x 1), 4 (2 x 2 ), 6 (2 x 3), 8, 10 ...
Wygrywa ten gracz, który jako pierwszy zakreśli pięć pól w lini prostej.
Ja bardzo lubię wyrzucać jedno oczko, czy wiecie dlaczego?

REPERTUAR

* Po powrocie z zajęć Julia powiedziała, że sztuczka karciana  (żródło: Lilavati) to jedna wielka porażka. Próbowała 3 razy i za każdym razem dzieci/publiczność coś pokręciła. Może blogowiczom i ich dzieciom się ona uda?

"Z pełnej talii –  52 karty, niechaj ktoś z obecnych wybierze lub wyciągnie trzy, nie pokazując ich oczywiście odgadującemu. Następnie z pozostałych 49 kart niechaj dobierze do każdej wyciągniętej karty tyle sztuk, ile w każdej z tych trzech kart braknie oczek do 15 (licząc posiadane figury za 10, as  to jedność)
Wówczas zgadujący zbiera resztę kart, chowa poza siebie i wnet oznajmia, jaka jest ogólna suma oczek w wyciągniętych trzech kartach."


Wskazówka dla magika: "...dochodzi się do tego przez szybkie przeliczenie pozostałych kart i odjęcie czterech od liczby jaka wypadnie."


czwartek, 11 września 2014

PO SZKOLE

Rita zaczęła szkołę. Pakując pierwszy raz zeszyty do tornistra zdziwił ją fakt, że nie ma chemii i fizyki. Na moje pytanie -  co było w szkole? -  usłyszałam: 
0 lekcji. 
Kilka razy w tygodniu proponuję córce krótkie lekcje matematyki w formie zabawy, które w sposób "podstępny" zmuszają ją do liczenia. Ricie spodobała się magiczna sztuczka z kośćmi, która polega na szybkim odgadywaniu liczby zasłoniętych oczek.
10 kostek - 64 załoniętych oczek jest.
Na początek dziecko - Rita ustawia wieżę z dowolnej liczby kostek (my zaczęłyśmy od trzech), a magik - Matka podaje wynik. Następnie dziecko sprawdza magika odkrywając i sumując zasłonięte oczka. 
15
Drugim, trudniejszym zadaniem (na którego wynik cierpliwie czekam) jest odkrycie przez dziecko tajemnicy tej sztuczki. Niezbędna jest do tego taka informacja:
Na ogół suma liczby oczek  na przeciwległych ściankach  zawsze wynosi siedem.

Rita musiała to sprawdzić/policzyć samodzielnie. Dodatkową wskazówką jest taka zabawa/zadanie:
Turlamy jedną kostką i pytamy dziecko, ile jest oczek na niewidocznej ściance.

Do odpowiedzi można dojść dwoma sposobami:
1. Obejrzeć kostkę ze wszystkich pięciu niezakrytych stron.
2. Spojrzeć na oczka znajdujące się na górnej ściance i odjąć od 7 ich liczbę.
Od córy usłyszałam taką odpowiedź: 6, bo jest 7, a do 1 to brakuje 6 i to jest lepiej niż oglądać z każdej strony oczka.
Następną zabawą, która ćwiczy dodawanie i odejmowanie jest gra MONOPOL. Rita poznała ją na wakacjach  i nieustannie chce w nią grać - najlepiej z Wujem Maksem i Adrianem. Uprzedzam -  rozgrywka jest czasochłonna, ale warto.

Dla Julii zaś - w ramach przygotowań do matury -  znalazłam rozdział 9 z książki "Histerie Matematyczne. Gry i zabawy z matematyką" 
pt: Czy Monopol jest sprawiedliwy?
Gdy MONopoly się znudzi, proponuję stworzyć własną wersję MATHopoly.
Na zakończenie obiecana dawno temu (ups) odpowiedź do wakacyjnej zagadki:
Na trzeciej karcie znajduje się ukradziony parasol.
Dlaczego nie na pierwszej? Bo karta jest dobra, gdyby na dole był parasol, na górze musiałby być kapelusz.
Dlaczego nie na drugiej? Skoro ta karta z założenia jest dobra, to musi być na niej ukryty kapelusz.
Gdyby na czwartej karcie ukryty był parasol, byłaby ona kartą złą, bo na górze nie ma kapelusza.